Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Brazuka – więcej niż Mundial - Brazuca – więcej niż mundial Brazuka – więcej niż Mundial - Brazuca – więcej niż mundial Brazuka – więcej niż Mundial - Brazuca – więcej niż mundial

O BLOGU

Dzień dobry, nazywam się Artur Domosławski, jestem dziennikarzem „Polityki”. Przez najbliższe tygodnie będę opowiadał o mundialu, o wydarzeniach wokół tej imprezy – a dzieje się niemało – o Brazylii, czasem z małymi wypadami do reszty Ameryki Łacińskiej.

Interesuję się tym krajem i regionem od dawna, a piszę o nich od kilkunastu lat. Z tych zainteresowań urodziło się kilka książek: „Świat nie na sprzedaż”, „Gorączka latynoamerykańska”, w pewnym stopniu także „Kapuściński non-fiction”, a ostatnio „Śmierć w Amazonii”.

Rzadko komentuję wydarzenia sportowe, po prawdzie zdarzyło mi się to kilka razy w ciągu ponad 20 lat pracy w reporterskim fachu – i zawsze w związku z innymi sprawami: polityką, konfliktami społecznymi, ludźmi, którzy mnie fascynowali. Mundial w Brazylii to jednak wydarzenie nie tylko sportowe; także społeczne, międzynarodowe, polityczne – a to mój chleb. Uważam je za kapitalną okazję, żeby porozmawiać o świecie, który lubię, który mnie fascynuje – a często niepokoi i przeraża. W zasadzie nie planuję komentowania meczów, choć na pewno nieraz się zdarzy, że wtrącę swoje trzy grosze. Znajomy socjolog z Brazylii powiada, że piłka nożna to znakomite i pouczające pole badań o społeczeństwie tego kraju. Można za jego pomocą śledzić zachowania, trendy, postawy, uprzedzenia, fascynacje i fobie.

Oglądanie z bliska tego, co dzieje się w Brazylii, nie tylko na boiskach, jest szczególnie interesujące dzisiaj. Decyzja o zorganizowaniu mundialu, a potem jej realizacja – głęboko podzieliła Brazylijczyków. W kraju, który traktuje piłkę nożną jak religię, mniej więcej połowa ludzi uważa, że mundial jest niepotrzebny i że jego organizacja to błąd. Rok temu wybuchły przeciwko tej imprezie wściekłe manifestacje w kilkudziesięciu miastach, które zgromadziły miliony ludzi. Dlaczego tak się stało?

Będę do tego pytania/wątku wielokrotnie wracał. Sądzę, że sam protest części Brazylijczyków starcza za powód, żeby obserwować, co się dzieje w tym kraju poza stadionami, jak się zmienia, dlaczego itd. To w końcu regionalne supermocarstwo z aspiracjami globalnymi.

Ten „notatnik mundialowy” nie ma żadnego z góry ustalonego planu. Parę spraw chodzi mi głowie, obserwuję je od lat i pewnie o niektórych napiszę, ale przede wszystkim chciałbym dać się ponieść piłkarskim zawodom i okołomundialowym wydarzeniom. Do czego i Państwa namawiam.

Bem-vindos, bienvenidos, welcome!

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php