Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Brazuka – więcej niż Mundial - Brazuca – więcej niż mundial Brazuka – więcej niż Mundial - Brazuca – więcej niż mundial Brazuka – więcej niż Mundial - Brazuca – więcej niż mundial

11.07.2014
piątek

Bilety na finał mundialu…

11 lipca 2014, piątek,

… osiągają cenę 3500 dolarów. Ale wcale nie jest pewne, że konikom uda się je po takiej cenie sprzedać.

Argentyńscy kibice opowiadali mi, że tuż przed ćwierćfinałowym meczem Argentyny z Belgią koniki przed stadionem sprzedawały bilety za pół ceny wywoławczej. Początkowo śpiewały 800 dolarów, ale gdy zbliżał się pierwszy gwizdek i klientów na taką cenę nie było, spadała do oficjalnej, tj. ok. 200-400 dolarów (w zależności od kategorii miejsc). Podobno niektórzy co bardziej chciwi pozostali z niewykorzystanymi biletami w ręku.

Z finałem zapewne tak dobrze nie będzie, FIFA zaprosiła mnóstwo vipów, choć po porażce Brazylii z Niemcami niektórzy Brazylijczycy wystawiają swoje bilety na aukcje wśród znajomych i kibiców. Oczywiście po cichu, pocztą pantoflową. Proceder jest nielegalny, policja ściga mafie biletowe. Największa była powiązana z FIFA i jedną z firm współpracujących. Dziś jest o tym czołówka „O Globo”, ileś już osób aresztowano.

Teraz na odsprzedających bilety na czarnym rynku padł strach. Jeszcze kilka dni temu łatwo było wypatrzeć na Alei Atlantyckiej osoby spacerujące z kartonikami „Sprzedam bilet”. Przed półfinałem Brazylii z Niemcami trzech młodych Algierczyków proponowało mi kupno biletu za 1000 dolarów lub dwóch za 1600. Oczywiście nie kupiłem. Na finał – 3500. Na podstawie rozmów z miejscowymi wnoszę, że jest to obecnie cena czarnorynkowa, prawdopodobnie do stargowana do 3000. Czyli wciąż niedorzeczna.

A trzeba jeszcze wkalkulować ryzyko kupienia fałszywki, których podobno pojawiło się sporo. Nie dość, że człowiek płaci fortunę, to jeszcze – po pierwsze – może nie zobaczyć meczu; po drugie – aresztują go przy wejściu na Maracanę, przynajmniej do wyjaśnienia sprawy.

Oficjalna fifowska cena biletu na mecz finałowy i tak była niebotyczna: miejsca kategorii I – 990 dolarów, II kategorii – 660, III kategorii – 440.

Szaleństwo cenowe dobrze ilustruje zjawisko znane w Europie już od lat: że futbol oglądany na żywo na imprezach typu mundial czy euro, podobnie jak w dobrych ligach europejskich, przestał być rozrywką working class i stał się frajdą klas wyższych. Jeśli klasy średniej, to raczej tej wyższej średniej. Ciekaw jestem, co o tym sądzicie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Myślę, że jednak tak nie jest jak Pan Redaktor pisze. Mudial czy Euro to impreza, która w danym kraju odbywa się raz na pokolenie, albo i rzadziej. Dodatkowo o samej imprezie wiadomo z dużym wyprzedzeniem. Dlatego jak nawet kogoś nie stać, ale mu zależy, to odłoży pieniądze, zapożyczy i na mecz pójdzie. (oczywiście pod warunkiem, że go wylosuje – jak było u nas na Euro). Marzenie życia – dlaczego go nie spróbować spełnić?
    Czy w innych ligach europejskich też tak jest? Zwróćmy uwagę, że bardzo dużo biletów kupowanych jest w formie karnetu (mówię tu o najpopularniejszych klubach), wcale niekoniecznie przez klasę średnią ale również mniej zamożnych kibiców, dla których to jest jedyny taki extra wydatek w roku (ale piszę to bardziej z własnego przekonania niż dlatego, że mam jakieś dane).
    Inna sprawa jak to wygląda w naszej rodzimej piłce. W tym roku dla przykładu Lech Poznań (nie wiem jak inne kluby) dał możliwość kupienia karnetu na rundę/sezon na raty. Przecież ta oferta jest wyraźnie skierowana do osób, dla których jednorazowy wydatek 400 czy więcej zł może stanowić problem.
    Reasumując – jak dla mnie „working class” cały czas napędza stadiony, atmosferę, zapełnia trybuny. Klasy wyższe też są na meczach – bo wypada, bo lubią, bo…jest sto innych powodów. Ale prawdziwy kibic niezależnie jak duży byłby to wydatek zrobi wszystko w takim wydarzeniu uczestniczyć.

  2. Jeszcze apropo poprzedniego wpisu: aż chce się powiedzieć: „Nieważne ile to będzie mnie kosztować. Ja chcę i muszę to zobaczyć!!”:)

  3. Sądzę, że gdy się pobudowało drogie stadiony, a organizacja mistrzostw kosztowała koszmarne pieniądze – bilety nie mogą być tanie. Stadiony zapewne i tak będą deficytowe, podobnie jak u nas albo bardziej (bo nasi macherzy od planowania inwestycji nie mogli, niestety, wpakować wielkiego stadionu w środek puszczy ;p). Pozdrawiam serdecznie!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Prawdziwy kibic zapłaci każdą cenę by zobaczyć mecz finałowy. Szczególnie jeśli jego reprezentacja w nim występuje. Tego nie można przegapić. Drugiej takiej samej okazji może już nigdy nie być.

  6. Re Maciej:
    Dochod za bilety za mecze zgarnie FIFA, podatek od tego zaplaci w Szwajcarii a nie w Brazylii wiec pieniadze wylozone na budowe stadionow sie nie zwroca.

    Ceny biletow sa horrendalne gdy je sie porowna z dochodami w Brazylli: najtanszy 440 dolarow to wiecej niz minimalna miesieczna pensja (330 dolarow). I kogo na to stac? Mysle, ze widowisko na tym traci, bo zamiast prawdziwych fanow na mecze ida ludzie ktorzy moga sobie na to pozwolic a pilka interesuja sie tylko od swieta. Juz na pierwszym meczu Brazylii (z Chorwacja) zauwazylem, ze wszyscy Brazylijscy kibice byli biali (wyzsza klasa srednia) i siedzieli jak na przedstawieniu, zupelnie bierni…
    ps. przepraszam za brak polskich znakow, pisze z zagranicy.

  7. Zgadza się, że piłka jest teraz mniej dostępna dla working class, ale nie zawsze jest tak źle. W Bundeslidze na mecz dobrze ostatnio grającej Herthy można kupić dobry bilet za 20-25 Euro. Także cena przystępna nie tylko dla Niemców, ale również dla często jeżdżących na mecze Herthy Polaków. Bayern, któremu kibicuje ma dla fanklubów szereg bardzo okazyjnych zniżek na karnety, podobnie jak inne niemieckie kluby. To jest mądra polityka, bo wiedzą, że kibice na samym stadionie kupią jeszcze piwo, bratwursta i lody dla dzieci 😉

  8. @Przemek
    „Dochod za bilety za mecze zgarnie FIFA, podatek od tego zaplaci w Szwajcarii ”

    Jaki znowu podatek? Oni są zarejestrowani na takich samych zasadach jak byle Wiejski Związek Hodowców Królików Rasowych i podatki płaca tylko symboliczne.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php