Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Brazuka – więcej niż Mundial - Brazuca – więcej niż mundial Brazuka – więcej niż Mundial - Brazuca – więcej niż mundial Brazuka – więcej niż Mundial - Brazuca – więcej niż mundial

10.07.2014
czwartek

Nie Messi. Kolektyw „Argentyna“!

10 lipca 2014, czwartek,

Albicelestes pokonują Holendrów dopiero w rzutach karnych i zagrają w finale z Niemcami. Wczoraj po raz pierwszy naprawdę zobaczyliśmy Argentynę-drużynę.

To będzie powtórka dwóch finałów z rzędu: z 1986 i 1990. Pierwszy wygrała Argentyna, a właściwie Diego Maradona otoczony niezbyt wybitnymi kolegami (3:2). Drugi wygrali Niemcy po kontrowersyjnym karnym, z którego padł jedyny w tamtym meczu gol.

Biskup Kościoła Maradońskiego, Guilherme Homsy pozuje do zdjęć i udziela błogosławieństw przedmeczowych

Biskup Kościoła Maradońskiego, Guilherme Homsy pozuje do zdjęć i udziela błogosławieństw przedmeczowych

Argentyna wraca po prawie ćwierćwieczu do walki o najwyższą stawkę na mundialu.

Od dawna mówiło się, że to tyleż ważne dla futbolu argentyńskiego, kibiców, kraju, co osobiście dla Leo Messiego. Czterokrotny zdobywca Złotej Piłki błyszczał przez lata w Barcelonie, ale gdy wkładał koszulkę narodowej reprezentacji, jego blask natychmiast matowiał. W Argentynie niektórzy mówią o nim, że to nie Argentyńczyk, tylko barcelończyk.argent1 kibickaPrzed mundialem i jeszcze na jego początku powtarzano do znudzenia, że Argentyna jest słaba i „zawieszona” jedynie na wielkim Messim. Wczoraj to Messi zagrał raczej słabo – i jak na siebie, i tak w ogóle. Zobaczyliśmy także, że to jeden z najważniejszych, ale tylko jeden „z” jedenastki. Co najmniej dwóch zawodników albicelestes zagrało wczoraj nie tylko za siebie, lecz również nadrobiło braki kolegów – i nie był to wielki Leo.argent3 plazaPierwszym z tych piłkarzy był Javier Mascherano, defensywny pomocnik, a wczoraj także stoper i właściwie wszędobylski. Organizował obronę, wyprowadzał niemal wszystkie akcje i najskuteczniej rozbijał ataki Holendrów (znawcy przeanalizowali już to szczegółowo, więc kto ciekaw, niechaj szuka). W mediach społecznościowych pojawił się wizerunek Mascherano jako Che Guevary z podpisem MasChe.MasCheDrugim bohaterem był Sergio Romero, bramkarz, który obronił dwa rzuty karne. Przed mundialem uważany za przeciętniaka, a nawet miernotę, zwłaszcza w porównaniu z gwiazdami Messiego, Aguero, Higuaina czy Mascherano, spisuje się w czasie turnieju znakomicie. Wczoraj uratował kolegom skórę i w ostatniej potyczce batalii to on przechylił szalę. Największa gazeta w Buenos Aires „Clarin” zilustrowała jego fotografią elektryzującą wiadomość o awansie drużyny do finału.

Mimo że mecz nie był spektakularny – choć pełen emocji ze względu na stawkę – zobaczyliśmy Argentyńczyków po raz pierwszy jako naprawdę kolektyw. Nie planetę „Messi” i krążące wokół niej księżyce czy inne ciała niebieskie, lecz Argentynę, grającą spójnie, w sposób zorganizowany, uważny, bez egoizmu i gwiazdorstwa tych najbardziej znanych zawodników. Zapowiedzią kolektywu „Argentyna” były męki ze Szwajcarią i Belgią. Wczoraj grała już drużyna.

Rozbłysła gwiazda „Mascherano”, ale zupełnie nie dla osobistych popisów. Dla kolektywu. To Mascherano jest dyrygentem tej piłkarskiej orkiestry i woźnym, który po wszystkich sprząta.argent4 kibice TVMimo wszystkich pochwał, gdy przychodzi do oceniania szans w rywalizacji z Niemcami – takimi Niemcami, którzy biegają, podają, ruszają się i strzelają Guardiolą i Heynckesem pożenionymi przez Loewa – prawie nic nie przemawia na korzyść Argentyńczyków. Poszczególne formacje? Organizacja gry? Indywidualne umiejętności? Przygotowanie fizyczne? Psyche?

A jednak w walce o taką stawkę, na tym turnieju pełnym zaskoczeń, nic nie wydaje się niemożliwe. Po fazie grupowej – przypomnijmy – odpadli wielcy: mistrzowska Hiszpania, mocne Włochy, zdeterminowana Portugalia. Brazylia, faworytka wielu do mistrzowskiego tytułu, poległa z Niemcami 7:1. Z tymi samymi Niemcami, z którymi – świetna skądinąd – Ghana zremisowała 2:2. I z tymi samymi Niemcami, którzy przez 90 minut nie mogli znaleźć patentu na zieloną brakiem doświadczenia Algierię. Czemu więc Argentyna-kolektyw – mimo że absolutnie nie jest faworytką – nie miałaby spróbować jakiejś przebiegłej, demolującej potężniejszego rywala piłkarskiej partyzantki?

Pewne jest jedno: po finale 13 lipca na stadionie Maracana w Rio de Janeiro albo Niemcy, albo Argentyna wprowadzą do swojego słownika nowe słowo, które znają już nazbyt dobrze gospodarze tego mundialu. Maracanazo. Brazylijczykom, których sympatie w trakcie tego meczu prawdopodobnie się podzielą, będzie po nim zapewne trochę mniej smutno.argent5 dzieciaki

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Tak sobie myślę, że Argentyna to mistrzostwo zdobędzie. Drepcze, drepcze i wydrepcze.

  2. Argentyna nie zagrała jeszcze naprawdę dobrego meczu na tych mistrzostwach. Może się zdarzyć, że ten najlepszy zagrają właśnie w finale. Niemców ocenia się głównie z perspektywy pogromu Brazylii – najsłabszej od niepamiętnych czasów, osłabionej brakiem kluczowych piłkarzy, beznadziejnej w obronie. A Niemcom wychodziło w tym spotkaniu dosłownie wszystko. Ale w innych meczach Niemcy niekoniecznie wyglądali tak dobrze. Np. w meczu z Francją, gdyby nie znakomita gra bramkarza, to finał mógłby wyglądać inaczej…

  3. Chalturnik
    Bramkarz to tez cześć drużyny. Nie doszły jeszcze do mnie wiadosci, ze Niemcy maja zamiar zrezygnować z usług swojego, uważanego było nie było obecnie za najlepszego na świecie.
    Czy masz inne wiadomości ?
    Argentyna z pewnością nie zagra przeciwko Niemca tak ofensywnie i naiwnie jak Brazylia, ale jeśli będzie chciała wygrać, to musi także pokonać znakomitego, jak sam mówisz, niemieckiego bramkarza.
    Argentyna miała swój półfinał, włącznie z dogrywka dzień pózniej, jak Niemcy swój sparing z Brazylia. Jestem przekonany o tym, ze wycieńczeni Argentyńczycy najpóźniej w drugiej połowie zaczną chodzić na rzęsach, w obliczu kombinujacych Niemców.
    Niemcy odnieśli akurat najwyższe historycznie zwycięstwo w półfinałach mistrzostw swiata i to jeszcze przeciwko Brazyli i w Brazyli. Notoryczne i zawistne pomniejszanie tego sukcesu nic w tym fakcie nie zmienia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ten Antyniemiecki komplex Polaków mogę bardzo dobrze rozumieć. źyjąc jeszcze na Sląsku kibicowałem niemal zawsze przeciwnikowi Polski. Ruźnica jest taka, źe moje marzenia spełniły się niemal zawsze. Kryzys dostałem wtedy na MS 1974. Ale to juź niepowtarzalna historia. Niemcy mają super szanse na zdobycie pucharu. A w niedzielę okaźe się, kto miał rację.

  6. A jakie ma znaczenie kto wygra? Czy taka Argentyna albo Niemcy zremisowali na Wembley? 😀
    Więc o czym my tu rozmawiamy? Polska miszczem Polski! 😉

    Do niekumatych. Wiem jak się pisze słowo „mistrzem” :pP

  7. Dozylem historycznej porazki Brazylii 1:7 na wlasnym boisku (!) z druzyna Niemiec. Moim marzeniem jest doczekac jeszcze zwyciestwa bialo-czerwonych 1:0 na Stadionie Narodowym z Niemcami. To jednak wydaje sie nierealne…

  8. @rob
    Twoje wiadomości w sprawach piłki są widocznie niewielkie.
    „Czy taka Argentyna albo Niemcy zremisowali na Wembley?
    Tu odpowiedz: od 1966 udało się Anglikom jedynie jeden raz przeciwko Niemcom wygrać. Niemal 6 razy wygrywali Niemcy na stadionie Wembley z Anglią. W całej histori od roku 1908 grały te kadry 881 razy przeciwko sobie. W tym 510 zwycięstw dla Niemiec, 178 remisów, i 192 zwycięstw dla Angli.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php