Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Brazuka – więcej niż Mundial - Brazuca – więcej niż mundial Brazuka – więcej niż Mundial - Brazuca – więcej niż mundial Brazuka – więcej niż Mundial - Brazuca – więcej niż mundial

4.07.2014
piątek

Kolumbia. Żeby sufit był podłogą

4 lipca 2014, piątek,

Kolumbijczycy, dzisiejszy rywal Brazylii, grają na mundialu dopiero po raz piąty. Nigdy nie doszli tak wysoko. Czy odeślą gospodarzy na ławy kibiców?

Pokazali radosny, brawurowy, bramkostrzelny i zarazem dobrze zorganizowany w defensywie futbol. Chciałoby się rzec: połączyli widowiskowość miłą dla oka kibica z ostrożnością i pilnowaniem tyłów, potrzebnymi zawsze, a w wielkim turnieju jeszcze bardziej. Strzelili 11 goli, stracili tylko dwa.

Teraz oni!

Teraz oni!



Do pojedynku z pięciokrotnymi mistrzami świata stają znacznie swobodniejsi niż Brazylijczycy. Tych ostatnich przytłoczyła ostatnio presja trafienia „szóstki”, do akcji musiała wkroczyć z programem ratunkowym zaufana psycholożka Scolariego (zob. poprzedni wpis).

Tymczasem od Kolumbijczyków mało kto oczekiwał, że zajdą tak daleko: ćwierćfinał mundialu to w annałach kolumbijskiej piłki sufit. Tyle że teraz oni marzą, żeby ten sufit stał się podłogą – będą walczyć o wszystko. Z czarnego konia przeistoczyli się w jednego z faworytów. Oby marzenie i narzucona samym sobie presja nie zniszczyły widowiska.

Niby mają respekt dla Brazylii, jej piłkarskiej historii, ale argentyński trener Kolumbijczyków Jose Pekerman słusznie prawi, że historia nie liczy się dziś tak bardzo jak kiedyś. Na pewno nie na tym turnieju. Futbol się zmienił, wszyscy studiują strategię, taktykę, myśl szkoleniowa wędruje z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent. Cały ten mundial jest trochę przeciwko historii. Odpadi Włosi, Anglicy, Hiszpanie, Portugalczycy. A w elitarnej ósemce zostały Kostaryka, Belgia… I Kolumbia.

Kolumbijczycy mają dwie gwiazdy – tymczasowego króla strzelców Jamesa Rodrigueza (piłkarza AS Monaco) oraz mistrza dryblingu i asyst, który wzoruje się na Brazylijczyku Ronaldinho, Juana Guillerma Cuadrada. Strach pomyśleć – strach oczywiście dla Brazylijczyków – gdyby jeszcze grać mógł kontuzjowany snajper Kolumbijczyków Radamel Falcao.10372295_704339869613524_4071034577190172813_nGwiazdy zawsze przyciągają najwięcej uwagi telewizji i gazet, ale nie one rozstrzygną ten mundial, lecz dobrze grające kolektywy. Leo Messi może błyskiem geniuszu pokonać Iran w doliczonym czasie czy wystawić piłkę koledze w dogrywce meczu ze Szwajcarią. Ale żeby wygrać turniej, trzeba coś (wiele!) zmienić w grze zespołowej. To samo dotyczy Brazylii. Po po drodze do finału będzie trzeba pokonać Niemców lub Francuzów i zapewne Holendrów. Ale żeby w ogóle do tego doszło, najpierw trzeba wygrać z Kolumbijczykami (Brazylia) i Belgami (Argentyna). Nie postawiłbym wiele, że to się uda.

Kolumbia byłaby niczym nawet z dwoma Rodriguezami i trzema Cuadradami, gdyby nie grała tak świetnie zespołowo. I jeśli ta kapitalna gra kolektywna, okraszona co jakiś czas błyskiem gwiazdy, nie zmieni się, zobaczymy dziś Brazylijczyków w piekielnych opałach. Być może nawet w żałobie.kolumb1Post scriptum: Kolumbijczycy rozegrają mecz z Brazylią dwa dni po 20. rocznicy śmierci kolumbijskiego piłkarza Andresa Escobara (przypomniała o nim także brazylijska prasa). Na mundialu ’94 w USA w meczu z gospodarzami Escobar strzelił samobójczego gola; Kolumbia odpadła z rozgrywek. Po powrocie do kraju zamordował go fanatyczny kibic (por. wpis „Futbol i pokój”). Ciekaw jestem, czy Kolumbijczycy uczczą jakoś pamięć o tragicznie zmarłym koledze. Miejmy nadzieję, że w razie niepowodzenia, teraz czy później, taka tragedia nigdy się nie powtórzy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php